Wreszcie wiosna rozkręciła się na dobre i jak co roku było na co czekać. Nic mądrego nie przychodzi mi do głowy co mógłbym napisać w związku z tą sytuacją ale mam nadzieję, że zdjęcia załatwią pozytywny przekaz ;)
gę gę
PS
I nie uważam, że wcześniej napisałem coś mądrego :))
piątek, 19 kwietnia 2013
sobota, 6 kwietnia 2013
Bukowe Berdo 2012
Chyba nie ma już osoby w tym kraju, która nie narzeka na tegoroczną wiosnę, pewnie tylko producenci kalesonów [ kalesony, to słowo brzmi jak przygoda ;)] mają uśmiech na twarzy. My też już mamy dość i pewnie dlatego zaczęliśmy przeglądać zdjęcia z zeszłego roku w poszukiwaniu zaginionego koloru zielonego i uczucia ciepła ogólnego, a nie stworzonego przez piec, kominek czy termoforek (swoją drogą termoforek to już brzmi zawadiacko).
Było ciepło, pięknie i mało ludzi i dzieci zostały w domu (nie pamiętam z kim) i wiatr smagał nasze rozpalone twarze, a słońce wskazywało nam drogę, buhahha.
Aby dotrwać do tych chociaż +15 :))))
gę gę
Było ciepło, pięknie i mało ludzi i dzieci zostały w domu (nie pamiętam z kim) i wiatr smagał nasze rozpalone twarze, a słońce wskazywało nam drogę, buhahha.
Aby dotrwać do tych chociaż +15 :))))
gę gę
![]() |
| Ale mi się tęskni ... |
poniedziałek, 25 marca 2013
Tarnica 2013-03-24 ....czyli wiosna ;)
Tradycyjnie w marcu "odpoczywamy" od gości :) to taki miesiąc, że to niby jeszcze zima, niby już wiosna, niby nie wiadomo co. Pewnie dlatego ludziska siedzą w domach, a my w tym czasie mamy więcej czasu na swoje wycieczki, itp. :))
Mój plan był taki, że wiosna w tym roku przyjdzie szybko i będzie można już śmigać motocyklem i coooo? I co się pytam ?? Iiii zimno !! Śniegu w marcu spadło chyba więcej niż przez cała zimę, wiatry jakieś, wilki jakieś, itd. Mamy 24 marca, rano było -19, co biorąc pod uwagę moje oczekiwania wiosenne daje jakieś -216 odczuwalnej, ale dobra, wyszło słońce! Trzeba brać co jest, idziemy z Lokersonem na Tarnicę :)
niedziela, 17 marca 2013
Prawie wiosna nad Soliną
Przekroczyliśmy połowę marca i wszyscy zapowiadali już wiosnę na ten czas :)
Jest jak jest, a po ostatnim mega ataku zimy wyszło słońce i idzie ku lepszemu ....
Jest jak jest, a po ostatnim mega ataku zimy wyszło słońce i idzie ku lepszemu ....
piątek, 8 marca 2013
Jafia Namuel w Gęsim Zakręcie
Koncert odbył się w dniu 07.02.2010, więc trochę czasu już minęło, ale plan jest taki, że z czasem pojawią się tutaj wzmianki z wszystkich naszych imprez. Zaczynam od Jafi, bo byli pierwsi :) Pomysł zorganizowania koncertu w naszym domu chodził za nami od pierwszych dni naszej bieszczadzkiej działalności, trzeba było tylko znaleźć jakichś " świrów", którzy zgodzą się zagrać w salonie ;) Oczywiście zależało nam, żeby nie był to ktokolwiek, no i najlepiej coś w klimatach reggae. Jafia pasowała idealnie: świetna muzyka, wokal czarny jak ekogroszek, który zamawiam ze Śląska. I działał i działa na nas przeokrutnie, yyyy Jafia, nie ekogroszek ;) Pozostało tylko zaprosić, przekonać. Piła - Ustrzyki ? Jaki problem? Wjeżdżasz na autostradę i jesteś ;) Zaczęły się telefony do Michała (Michał Ławniczak ogarnia takie zespoły: Tomek Lipiński & Tilt, Dubska, Jafia Namuel, Paraliż Band, Natural Mystic Akustycznie, 52um & Robert Brylewski) i coś tam zaiskrzyło, była wola i chęci. Dopiero po ponad roku od pierwszego telefonu udało się nam wszystko zgrać i późnym, mroźnym wieczorem wspomnianego dnia siódmego, Jafia Namuel zagrali na bieszczadzkiej ziemi. Z różnych względów myślałem, że to będzie pierwszy i ostatni koncert, potoczyło się inaczej, ale o tym będę jeszcze kiedyś pisał.
Ciężko opisać emocje i wrażenia, było po prostu świetnie !! I choć były następne koncerty ten zawsze będzie tym "pierwszym", wyjątkowym ! Na koncercie było około 50 osób i myślę, że dla nich ten koncert też był wyjątkowy, rzadko kiedy można mieć tak bliski kontakt z muzykami. Klimatu dodaje to, że Ania przelatała cały koncert z brzuchem, który wyglądał jakby miał zaraz wybuchnąć, a 19.02 .2010 wydostał się z niego nasz syn Bruno :) Taka dodatkowa adrenalinka. Z koncertu zostało bardzo mało zdjęć, a to co nagrywaliśmy wyszło bardzo słabej jakości, wtedy nikt o tym nie myślał, liczyła się tylko muzyka tu i teraz.
I jeszcze słówko na temat zespołu: uważam, że Jafia Namuel jest świetnym zespołem i równie świetnie niedocenionym ! Mamy takie radia jakie mamy i promują to co promują i to boli. Jest internet ale to chyba jeszcze za mało ...a może po prostu się nie znam i prawdą jest, że decydują słuchacze ....bbrrrrr:)
gę gę
PS.
Nieustające podziękowania dla Michała i całego Zespołu !
Ciężko opisać emocje i wrażenia, było po prostu świetnie !! I choć były następne koncerty ten zawsze będzie tym "pierwszym", wyjątkowym ! Na koncercie było około 50 osób i myślę, że dla nich ten koncert też był wyjątkowy, rzadko kiedy można mieć tak bliski kontakt z muzykami. Klimatu dodaje to, że Ania przelatała cały koncert z brzuchem, który wyglądał jakby miał zaraz wybuchnąć, a 19.02 .2010 wydostał się z niego nasz syn Bruno :) Taka dodatkowa adrenalinka. Z koncertu zostało bardzo mało zdjęć, a to co nagrywaliśmy wyszło bardzo słabej jakości, wtedy nikt o tym nie myślał, liczyła się tylko muzyka tu i teraz.
I jeszcze słówko na temat zespołu: uważam, że Jafia Namuel jest świetnym zespołem i równie świetnie niedocenionym ! Mamy takie radia jakie mamy i promują to co promują i to boli. Jest internet ale to chyba jeszcze za mało ...a może po prostu się nie znam i prawdą jest, że decydują słuchacze ....bbrrrrr:)
gę gę
PS.
Nieustające podziękowania dla Michała i całego Zespołu !
poniedziałek, 25 lutego 2013
czwartek, 21 lutego 2013
Znowu ta Połonina Wetlińska.
czwartek, 7 lutego 2013
Kulig ...królik
Na temat kuligu wiele nowego nie da się wymyślić: albo lubisz i jedziesz, albo zostajesz w domu ;)
Pomimo kapryśnej pogody udało się nam wraz z "Babskim Szwadronem" zorganizować kulig tej zimy; były konie, dzwonki i śnieg. Teraz się topi, ale za chwilę ma być nowy, i tak w kółko w tym roku. Dodatkową atrakcją było oglądanie cerkwi w Michniowcu i Bystre. Było wesoło, a dla zapewnienia dodatkowych wrażeń jako porządny "gospodarz" spadłem gęsiowozem do rowu :/ Amator ze mnie straszny, pewnym pocieszeniem było to, że jeden z gości zrobił to samo ze swoją toyotą. Aleeeee mi było mało i dwie minuty po wyciągnięciu wpakowałem się ponownie do tego samego rowu ...tylko trzy metry dalej. Czego człowiek nie zrobi dla tych gości, żeby mieli co wspominać.
PS.
Od rana były rozmowy o kuligu, tłumaczenie dzieciom jak to będzie, kulig to, kulig tamto. Podczas jazdy saniami w pewnym momencie jedna z dziewczynek mówi do swojej mamy: "Mamo kiedy my w końcu dojedziemy do tego królika ?" :))
Pomimo kapryśnej pogody udało się nam wraz z "Babskim Szwadronem" zorganizować kulig tej zimy; były konie, dzwonki i śnieg. Teraz się topi, ale za chwilę ma być nowy, i tak w kółko w tym roku. Dodatkową atrakcją było oglądanie cerkwi w Michniowcu i Bystre. Było wesoło, a dla zapewnienia dodatkowych wrażeń jako porządny "gospodarz" spadłem gęsiowozem do rowu :/ Amator ze mnie straszny, pewnym pocieszeniem było to, że jeden z gości zrobił to samo ze swoją toyotą. Aleeeee mi było mało i dwie minuty po wyciągnięciu wpakowałem się ponownie do tego samego rowu ...tylko trzy metry dalej. Czego człowiek nie zrobi dla tych gości, żeby mieli co wspominać.
PS.
Od rana były rozmowy o kuligu, tłumaczenie dzieciom jak to będzie, kulig to, kulig tamto. Podczas jazdy saniami w pewnym momencie jedna z dziewczynek mówi do swojej mamy: "Mamo kiedy my w końcu dojedziemy do tego królika ?" :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































