piątek, 4 listopada 2016

Jesień nie rozpieszcza.


Nie da się ukryć, że tegoroczna jesień odbiega od tych które mieliśmy w ostatnich latach. Nie da się ukryć, że odbiega również od oczekiwań turystów. Nie da się ukryć, że natura ma na to wszystko wywalone i realizuje swój plan ;) Czy to oznacza, że trzeba siedzieć w domu ? Nie sądzę. Oczywiście, że czasem lało tak, że lepiej i przyjemniej zostać w domu z herbatką. Na szczęście są przerwy i lepsze dni. I z nich korzystamy jak tylko możemy.
Przez te całe "halo" z pogodą, tej jesieni  Bieszczady odwiedziło znacznie mniej turystów. Dlatego chcieliśmy mocno podziękować naszym gościom, że nie zapomnieli o Gęsim Zakręcie :) Robimy trochę przerwy i przygotowujemy się do sezonu zimowego.

Peace









piątek, 21 października 2016

Połonina Caryńska

                
                                          Nie ma co pisać, trzeba ruszać na sam szczyt :)










środa, 12 października 2016

Kosynier w Gęsim Zakręcie


I to jest to, za co kocham ten nasz Gęsi Zakręt...czasami dzieją się tu historię które zaskakują nawet mnie, choć sam się do nich przyczyniam:) Jakiś czas temu wpadłem na projekt braci Michała i Marcina Bielawskich...i bardzo mi się spodobał. Śledziłem ich poczynania i kibicowałem, a jakieś dwa tygodnie temu Kosynier wylądował w naszym salonie. Kiedy zamieściłem informację o tym wydarzeniu, właściwie po chwili dom został zarezerwowany przez naszych stałych gości, znajomych itd. Już wtedy wiedziałem, że będzie dobrze:) Na sobotę zaplanowaliśmy jazdy testowe, niestety przez małe problemy techniczne nie wszystkim udało się poczuć jak działa silnik elektryczny. Najważniejsze, że Pani Ania, Szefowa, prywatna żona ma pojechała Kosynierem do Biedronki po zakupy;) Może to śmieszne i trochę nie w temacie co teraz napiszę, ale na mnie największe wrażenie zrobiła "cisza". Rysiu, który przeleciał obok mnie około 40km/h zrobił to praktycznie bezszelestnie, nie licząc jego śmiechu. Wszystkich, którzy chcą zgłębić temat projektu zapraszam tu: http://kosynier.eu/. Zdradzę też tajemnicę, że mamy już umówiony termin na przyszły rok i możliwe, że w szerszej formie...,ale na razie ciiiiiii, tajemnica. Do wieczora czas upłynął na rozmowach o silnikach elektrycznych, spalinowych, rozwiązaniach technicznych, a Marcin odpowiadał na pytania.
Wieczorem ognisko i cześć, której już się nie podejmę opisać. Powiem tylko tyle, że rozwiązaliśmy większość problemów współczesnego świata, a ekipa z Bielska gotowała zupę pięć godzin i była pyszna, ta zupa.
Niedziela natomiast upłynęła pod znakiem Trialu Motocyklowego. Coraz więcej dzieje się w tym temacie wokół Gęsiego i pewnie już za chwilę pojawią się informację co knujemy. Fajne jest to, że przybywa osób, które chcą z nami uprawiać ten sport.
Koniec tego pisania...jeszcze podziękowania::
 Dla Diany Domin za zdjęcia.
 Dla Małgosi i Marcina Bielawskich (Kosynier), że mogliśmy Was poznać...całkiem spoko jesteście.
 Dla całej ekipy, że tak się świetnie bawiła.
 Dla polityków, że są wzorem dla nas wszystkich maluczkich.

Do zobaczeniu na szlaku, zaczynamy sezon łazikowania :)















czwartek, 23 czerwca 2016

Nostalgia Rally II 2016


W okolicach 10 czerwca przetoczył się przez Bieszczady Rajd Nostalgia, organizowany przez Oldtimer Club Polska. Nie jestem w stanie przedstawić prawdziwej relacji z tej imprezy, bo zwyczajnie nie brałem w niej udziału :)) Mieliśmy za to niewątpliwą przyjemność gościć przez krótką chwilę całą ekipę w Gęsim Zakręcie...w sensie napoić i nakarmić ;) Rajd liczył sobie ponad 1000 km co dla motocykli w tym wieku jest już konkretnym wynikiem. Jeżeli dobrze pamiętam najstarszy był motocykl NSU z 1930 roku...słabo ?;)
Moje GT z 1975 to normalnie nówka sztuka. Rajd był dla prawdziwych staruszków (mówię o motocyklach) i prawdziwych twardzieli i znawców tematu. Było kilka angoli, ale dominowała marka Indian i Harley Davidson. Oczywiście ja byłem wyszczęśliwiony widząc takie rarytasy przed naszym domem i latałem z aparatem jak głupi... A, dobra, zobaczcie sobie co złapałem.

















poniedziałek, 13 czerwca 2016

Gęsi Zakręt


Od jakiegoś czasu zastanawiałem się czy poruszać ten temat "publicznie" i doszedłem do wniosku, że jednak tak. Pewnie części naszych gości zupełnie nie obchodzą takie tematy, ale są też takie osoby, które "gorąco" śledzą nasze poczynania, kibicują, wspierają itd. i itp. Są i tacy co wracają od kilku lat ;) Otóż, co jakiś czas słyszymy od Was co powinniśmy zrobić nowego w Gęsim, jak powinniśmy się rozwijać, co zmienić. Oczywiście chętnie słuchamy fajnych pomysłów, one zawsze są inspirujące, czasem dzielimy się z Wami naszymi planami i doszedłem do wniosku, że musimy się wytłumaczyć z niechcianej opieszałości. Na wstępie zaznaczam, że nie chodzi nam o żadne użalanie, marudzenie "jak jest źle", klepanie po plecach :) To jest prezentacja naszego stanowiska i nic więcej ;) Sprawa jest banalnie prosta: nie wyrabiamy się na zakrętach... Nie..nie, nic złego sie nie dzieje, to nasz świadomy wybór :) Gęsi Zakręt od samego początku miał być "małym" pensjonatem i po dziewięciu latach nie zamierzamy tego zmieniać. Tak to czujemy i tak chcemy. Jesteśmy gatunkiem wymierającym, większość obiektów przy (pfu pfu, żeby nie zapeszyć) takiej frekwencji zwiększa swoje możliwości noclegowe, my jednak chcemy pozostać "mali". Bo zgodnie z tezą wypowiedzianą w filmie Kingsajz : "Małe jest piękne" :) Oczywiście mamy swoją teorię, dlaczego tak robimy, ale dzisiaj nie o tym. Takie decyzje przekładają się w prosty sposób na mniejsze możliwości sfinansowania naszych i Waszych pomysłów odnośnie otoczenia GZ. Dodatkowo w tym roku wyszły "małe" zaniedbania popełnione  przy budowie naszego domu i musimy pilnie zająć się tym tematem. To niestety dodatkowo opóźni kilka rzeczy o których przedwcześnie zaczęliśmy części z Was opowiadać. Tak to sobie zwyczajnie wygląda, taka prosta historia :) Dodam tylko, że od kilku lat jesteśmy pogodzeni z konsekwencjami takiej decyzji, przyszedł zwyczajnie moment, żeby powiedzieć to na głos. Czy takie pisanie o niczym nie jest zbyt osobiste? Myślę, że jest, ale my jesteśmy osobiści i mamy na dowód tego dwa dowody...osobiste.

  To chyba tyle :) Do zobaczenia w Zadwórzu :)

fot. Radek Kaźmierczak







wtorek, 7 czerwca 2016

Wreszcie w drodze

Wreszcie w drodze

I udało mi się wyrwać na kilka dni...motocykl... droga... tylko ja i maszyna, buhahaha. Czym by się człowiek nie zajmował w życiu to i tak czeka na te 5 minut ucieczki od codzienności. Nigdy nie zrozumiem proporcji jakie ogólnie są przyjęte. Mam na myśli stosunek godzin, dni, miesięcy, lat spędzonych w pracy, a tych... a sami wiecie :)
Jako, że zostałem samotnie spuszczony ze smyczy, jak również fakt, że odczuwam ciągły niedosyt jazdy, miała miejsce tak zwana "rzeźnia", czyli całe dnie w drodze. Byłem: Biebrzański Park Narodowy, Ełk, Puszcza Augustowska, Wigierski Park Narodowy, Buda Ruska, Suwalski Park Krajobrazowy, Park Krajobrazowy Puszczy Rominckiej, Frombork, Krynica Morska, Żyrardów, Bieszczady. Zmokłem tylko dwa razy, a czterdziestoletnia Honda CB 550 spisała się na medal. Co mogę powiedzieć po powrocie ? Kocham swój kraj z milionami wad i milionami zalet. Ja tu jeszcze zostaję. I chodź nie ma mowy, żebym był choć trochę obiektywny, uważam Bieszczady za raj dla motocyklistów. Dobra, czas wracać do obowiązków, trawa w tym czasie nie zrobiła sobie urlopu, a wręcz chyba jakieś nadgodziny robiła.

Dziękuję za uwagę ;)